Testujemy House Flipper

Po ciepłym przyjęciu na komputerach osobistych symulator remontów rozpoczął atak na konsolowe poletko. Tym razem na pierwszy ogień poszły konkurencyjne platformy, a posiadacze Pstryczka musieli obejść się smakiem przez dobrych kilka miesięcy. Tak oto nadeszły jedne z najdłuższych dni w roku, wręcz idealne warunki do wszelkiego rodzaju renowacji domów i mieszkań. Czemu by więc nie wziąć ze sobą handhelda Nintendo i w plenerze korzystając z dzieła Empyrean Studio poszukać jakichś inspiracji do odnowienia własnych włości. Można też przy polskiej produkcji po prostu miło spędzić czas. Szkoda tylko, że autorzy nie pokusili się o zaopatrzenie wersji konsolowych w zestaw dodatków dostępnych na PC. Sezon ogrodniczy w pełni, więc możliwość stworzenia pięknych formacji roślinnych sprawiłaby, że House Flipper stałby się produktem kompletnym.

house flipper

House Flipper, czyli generalne remonty domów…

Teraz krótkie wyjaśnienie o co w tym wszystkim chodzi. Dostajemy dość rozbudowane narzędzie umożliwiające modyfikację przestrzeni mieszkalnych. Zmienić można praktycznie wszystko – od układu pomieszczeń po ich wygląd i wyposażenie. Ba – możemy pokusić się nawet o lifting zewnętrznej części danego „pałacu”. Założenia są proste – jako właściciel firmy remontowej przyjmujemy zlecenia klientów, a zarobione środki możemy inwestować we własne nieruchomości. Dostępne fuchy sprowadzają się często do podobnych czynności, ale część z nich wywołuje mimowolny uśmiech na twarzy. Teksty bywają napisane z jajem, a i okoliczności, które zastaniemy w miejscu pracy świetnie współgrają z opisaną „fabułą”. Jakość wykonania polskiej wersji językowej sprawia, że produkcja nabiera swojskiego klimatu i dodatkowo zapunktuje u rodzimych właścicieli przenośnych konsol Japończyków.

Pozytywnie zaskakuje też zaproponowane obłożenie przycisków. House Flipper wydaje się wręcz skrojony pod omawiany sprzęt, co cieszy, bo niejednokrotnie przyjdzie nam ogarnąć wiele różnych czynności w ramach jednego zadania. Obsługa konkretnych narzędzi czy montaż przedmiotów użytku codziennego w formie prostych minigierek to prawdziwa przyjemność. Czuć, że opisywana wersja została odpowiednio dopieszczona.

house flipper

Docieramy do ważnego momentu, w którym sprawnie wykonany port mierzy się z niezbyt gorącym uczuciem Switcha do silnika Unity. Jeżeli chodzi o sam wygląd wnętrz i wszystko co wiąże się z wykonywanymi tam pracami to jest naprawdę dobrze. Schludnie, bez fajerwerków, ale z klasą. Gorsze wrażenie robi mgła na zewnątrz i okalająca domy zieleń. Autorzy skupili się głównie na tym co najważniejsze i być może dzięki temu zabawa jest odpowiednio płynna. Co przy dobrym działaniu aspektów fizycznych zaskakuje na plus. Optymalizacja pierwsza klasa.

House Flipper – podsumowanie

Port na konsolę Nintendo udał się Polakom całkiem nieźle. Niektóre elementy interfejsu nadal zdradzają ograniczony budżet, ale ogólne wrażenie jest bardzo pozytywne. To z pewnością symulator z nieco wyższej półki niż większość produkcji naśladujących konkretne obszary życia. Mogłoby być jeszcze lepiej, gdyby w zestawie znalazły się pecetowe dodatki, ale przecież nie można mieć wszystkiego. Licząc, że pojawią się one w niedalekiej przyszłości można tytuł cicho polecić, tym bardziej, że zaproponowana cena jest dość adekwatna do zawartości.

house flipper

Zrzuty ekranu: Switchlite.pl

Kopię do testów udostępnił wydawca gry – firma ULTIMATE GAMES S.A.