Testujemy Golf Club: Wasteland

Dobra passa wydawnicza Untold Tales Games trwa w najlepsze. Po dwóch mocnych uderzeniach – The Hong Kong Massacre oraz BEAUTIFUL DESOLATION przyszedł czas na mniejszy, ale równie smakowity kąsek. Umieszczanie piłki w dołkach okraszonych charakterystyczną chorągiewką zawsze wydawało wam się nudne? Pora porzucić tradycyjne zielone pola na rzecz spustoszonych przez apokalipsę niepokojących terenów. Golf Club: Wasteland zaskakuje na każdym kroku, oferując jednocześnie solidną rozgrywkę dla fanów tytułowej dyscypliny. Czy warto jej doświadczyć w przenośnym wydaniu?

golf club wasteland

35 twarzy apokalipsy

Zabawę w Golf Club: Wasteland zaczynamy od prostego samouczka, po którym czeka nas dość istotny wybór. Możemy całkowicie oddać się opowiadanej historii i nie przejmować się ograniczoną ilością uderzeń lub podjąć wyzwanie dążąc do zmieszczenia się w par określonym dla każdego poziomu. Zdecydowanie lepiej mieć jakiś cel, tym bardziej, że większość etapów nie stanowi większego wyzwania. Autorzy przygotowali w sumie trzydzieści pięć mocno zróżnicowanych plansz. Jak dla mnie optymalnie, by utrzymać ciekawość gracza. Nie mamy tu bowiem żadnych urozmaiceń w rozgrywce, a kolejne atrakcje zagnieżdżone są bezpośrednio w odwiedzanych miejscówkach.

Tła w Golf Club: Wasteland robią naprawdę dobre wrażenie. Pełno tu zaskakujących motywów i aż korci, by odkrywać następne smaczki. Dzięki temu przemierzanie pozostałości cywilizacji sprawia spora frajdę. Przyjemność z obcowania z tytułem potęguje porządne wykonanie portu. Schludne menu, obecność polskich napisów czy pełne udźwiękowienie na pewno działają na plus. W dodatku ciężko przyczepić się do warstwy technicznej, bo tytuł działa znakomicie. Jeżeli miałbym wskazać jakieś niedoróbki, to postawiłbym na nie do końca przemyślany projekt kilku poziomów. Czasem musimy wykonać naprawdę sporą ilość uderzeń, a w końcówce łatwo da się zaprzepaścić szansę na sukces. Zauważalna wertykalność plansz sprawia, że niechlujnie posłana piłka może wylądować na samym dole i z tej pozycji niewiele już zrobimy. Nie jest to jednak duża wada na tle bardzo udanej reszty.

golf club wasteland

Golf Club: Wasteland – werdykt

Jedyne co może działać na niekorzyść Golf Club: Wasteland to stosunkowo duża ilość produkcji traktujących o tytułowej dyscyplinie, które trafiły na Nintendo Switch. Serbska propozycja powinna jednak być w stanie obronić się swoim unikalnym klimatem.

Zrzuty ekranu: SwitchLite.pl

Kopię do testów udostępnił wydawca